25 października 2013

Poznawanie zwierząt (ok 1,5 +)

Dzisiaj chciałabym zaproponować zabawę, która wymaga zgromadzenia kilku materiałów ale spotkała się z ogromną radością mojej córki. Dzięki niej Basia opanowała nazwy ogromnej ilości zwierząt, a także poćwiczyła swoje zdolności przyporządkowania trójwymiarowego przedmiotu do jego odzwierciedlenia na obrazku.

Potrzebujecie
- karty z narysowanymi, wydrukowanymi, namalowanymi zwierzętami reprezentującymi określoną grupę typu: zwierzęta udomowione, zwierzęta dzikie(obraz rzeczywisty)
- plastikowe figurki zwierząt  odzwierciedlające daną grupę obrazków (także rzeczywiste)


                                                        Zestaw 1: Zwierzęta udomowione

                                                            Zestaw 2. Dzikie zwierzęta

Zabawa polega na dopasowaniu figurek zwierząt do ich odzwierciedleń na kartach. Ja na początku po prostu pokazałam, jak sama układam zestaw i nazywałam głośno wszystkie zwierzęta. Potem pozostawiłam materiał do swobodnego eksplorowania, nie poprawiałam, dawałam Basi szansę na samodzielne odkrywanie drobnych pomyłek i ich korygowanie. To naprawdę działa:)
Ilość kart i zwierząt jest uzależniona od wieku i możliwości dziecka. Proponuje zgromadzić ich w zestawie około 10-15 i rozpocząć od prezentacji trzech kart i trzech zwierząt u najmłodszych.


Zabawę można zaproponować już dzieciom około 14 miesiąca życia. Nie chcę podawać jednak sztywnych ram wiekowych dlatego, że rozwój dzieci jest naprawdę wyjątkowo indywidualny. Basia z powodzeniem układała zestawy 15-elementowe w wieku 19 miesięcy. Stworzyłam dwa: zwierzęta udomowione i dzikie zwierzęta. Polecam przechowywanie w małym koszyku z wikliny, tak by były widoczne i zachęcały do aktywności. Zdecydowanie odradzam umieszczanie zabawek w dużych kufrach, gdzie wszystkie mieszają się ze sobą i finalnie nie budzą zainteresowania dziecka. Polecam otwarte półki, nieprzeładowane zabawkami ze swobodnym dostępem. Przecież nie warto tworzyć zabawek, które są ukrywane przed dziećmi. Pomijam ukrywanie zabawek na jakiś czas w celu ich rotacji i zwiększenia ich atrakcyjności bo taką metodę sama stosuje:)
Na koniec Basia w akcji:)


Niespodzianka jest taka: zakupiłam zestaw stu kart ze zwierzętami domowymi i okazało się, że jest tam 5 zestawów po 20 rysunków zwierząt, takich samych. 2 pierwsze osoby, które się ze mną skontaktują dostaną ode mnie karty wysłane pocztą i zostanie Wam tylko dokupienie zwierzaków. 
Jutro będzie propozycja dla starszaków, nie zapomniałam też o całkowitych maluszkach ale wszystko po kolei. Brakuje mi czasu na wszystko:) Pozdrawiam i życzę udanej zabawy:) 

24 października 2013

Kasztanowe przekładanie (ok 1r.ż)

Dzieciaki po prostu uwielbiają przekładać i przesypywać, dlatego wychodząc na przeciw potrzebom naszych pociech dajmy im szansę na tego typu rozrywkę.Tym bardziej, że przynosi ona niesłychane korzyści rozwojowe. Tym razem chce zaprezentować wersję dla najmłodszych czyli gdy tylko dziecko stabilnie siedzi (około 8 miesiąca), a zabawa bawi nadal nawet moją Basię która ma już prawie dwa lata.

Potrzebujecie:
- koszyk
- kasztany, żołędzie, orzechy itp.
- miskę
- łyżkę
- polecam mały dywanik


Znów polecam pokazać jak można używać łyżki i przekładać kasztany z jednego pojemnika do drugiego ale zostawić też pełną swobodę w eksplorowaniu nowych przedmiotów. Nie ma wszak jednego sposobu na zabawę, samodzielność kształtuje się przecież już od najmłodszych miesięcy życia. Ufajmy też ciekawości poznawczej dzieci. Chociaż może ja niekoniecznie chciałam by Basia zjadała kasztany:) Ale bardzo chciałam by poznawała ich fakturę, by je ze mną zbierała, patrzyła co dzieje się z nimi gdy wysychają. Stasio układał z nich ogromnego węża i wykorzystywał do nauki liczenia i rozumienia ilości ale o tym później:)


Guzikowe Pudełko (1,5r.ż +)

Czas start, nigdy nie zrobię idealnych zdjęć do tego bloga, nie opisze wszystkiego tak by było wspaniale, a niestety dni uciekają, Wasze Dzieciaki rosną, zima przed nami i długie wieczory. Nasze dzieci potrzebują zajęcia, a ja jestem przekonana, że nie tylko kupowanie zabawek może przynieść naszym szkrabom radość. Dlatego mój blog, w nurcie inspiracji Marią Montessori i jej niesamowitą wrażliwością na potrzeby dziecka, w mojej głębokiej pasji do pracy z dzieciakami i chęcią podzielenia się własnymi i podpatrzonymi pomysłami. Wierzę, że otaczając dzieci mądrymi ludźmi, mądrymi zabawkami, mądrymi książkami wychowamy mądre i wrażliwe dzieci.

Dlatego start. Startuje od zabawki stworzonej jakiś czas temu: GUZIKOWE PUDEŁKO 

Potrzebujemy:
-  pudełko (drewniane lub tekturowe) z przyklejonym lub narysowanym dużym guzikiem
-  100-200 guzików ( dla naprawdę małych dzieci polecam duże guzki, ja kupiłam na allegro)





Na początek proponuje pozostawić tak przygotowaną zabawkę do swobodnego eksplorowania przez dzieci, a te uwierzcie mi będą miały wiele pomysłów. My wprowadziliśmy tylko zasadę małego dywanika, na którym maluchy się nimi bawią ale nie traktuje tego restrykcyjnie bo przecież zabawa może wymagać ich przeniesienia:) na przykład w celu ugotowania zupy dla lalek:) Zabawa nimi a także samo sprzątnie guzików jest naprawdę porządnym ćwiczeniem ręki, ruchu pęsetkowego, a także pomysłowości jak szybko je uprzątnąć (u nas używanie tekturek). Eksplorowanie zabawki naprawdę rozwija wyobraźnie i myślę, że swobodnie może być używane dla dzieci od 1,5 roku. Ja nie obawiałam się połknięcia guzika i nigdy to się nie zdarzyło, myślę, że im większe guziki tym możliwość wykorzystania u mniejszych dzieci oczywiście w inny sposób niż przedstawiłam tutaj. 

Pomysły stworzone przez nas: 
- gra w pchełki guzikami 


- nauka rozpoznawania, segregowania i nazywania kolorów (dodatkowo potrzebne są małe słoiki  lub pojemniki w tym samym kolorze, ja użyłam słoiczków z uwagi na ich przezroczystość) - u nas Basię edukował brat:) 



- układanie obrazków i długich węży guzikowych 
- gotowanie guzikowe
- wyścigi w dmuchaniu guzików - wrzucanie i wyciąganie guzików do skarbonki lub pudełka z wyciętym małym, otworem. 

Życzę udanej zabawy:)