Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecko. Pokaż wszystkie posty

7 września 2014

sensoryczne butelki

Prosty pomysł dla maluchów, które jeszcze nie otwierają samodzielnie butelek:) chociaż istnieje możliwość podklejenia zakrętki. To sensoryczne butelki, które wykonałam dla wspaniałego, małego Stasia, a które niezwykle spodobały się także moim dzieciom:) Obserwowały ruchy pomponów, kostek, kulek, próbowały utrzymywać pompony w jednej pozycji w butelce, poruszając ją w odpowiedni sposób. 
Do wykonania wystarczy: butelka z wodą plus pompony materiałowe lub kostki, kulki plastykowe lub szklane, drobne kuleczki, wstążki i klej. Można jednak poddać się fantazji i stworzyć własny pomysł sensorycznej atrakcji dla malucha. 



31 lipca 2014

cuda spod ręki Taty...

Och dzieje się u nas wiele. Pracuje nad dużym postem o morzach, oceanach ale nie sposób nie pochwalić się cudami, które stworzył na podstawie włoskiego projektu, mój mąż. Jego ręce opanowały maszynę i jego precyzja ruchów, przemyślane projekty sprawiają, że w naszym domu pojawiły się dwie wspaniałe zabawki. Są tak śliczne i estetyczne, z gładkiego drewna bambusowego, że nie sposób się nimi nie bawić... Dzieci oblegają nowe zabawki a ja cieszę oczy i nie tylko:) Niech zdjęcia powiedzą same za siebie:) Pierwszy zestaw to zwierzęta morskie (idealne uzupełnienie naszej tematyki mórz i oceanów), drugie to pełna mieszanka zwierząt lądowych. Hmmm, szkoda że nie możecie dotknąć:)











5 kwietnia 2014

kulki z modeliny

Lubimy kulki:) Nie wiem, co w nich jest ale po prostu je lubimy. Mamy szklane, drewniane ale od wczoraj także te stworzone własnymi rękami, w radosnych, czarodziejskich kolorach. Nie trzeba wiele prócz odrobiny fantazji, modeliny, kulek ze styropianu lub drewna.
Dla tych, którzy odwiedzili w Krakowie fabrykę cukierków nie ma większej tajemnicy jak wyczarować z modeliny długie okrągłe rulony, w których ukrywać się będą różne kształty i kolory, które następnie pokrojone na małe okrągłe talarki obkleją kulki, a obtaczane w naszych rękach wyrównają się, a gdy zaschną stworzą ciekawe i ładne kolorowe kulki.







Udanej zabawy:)

26 marca 2014

stolik "nienudzimisię"

Podczas chorowania, które nie przykuło do łóżka ale uniemożliwiło wychodzenie z domu na kilka dni, usłyszałam magiczne zdanie "Mamo nudzi mi się". Muszę przyznać, że usłyszałam to po raz może 3 w życiu i prawdziwie mnie cieszy to zdanie:) Dla mnie to cudowne: taka chęć spożytkowania energii:),  więc nie mówiąc wiele przygotowałam "stolik nienudzimisię":)
Wykorzystałam: małe słoiki, plastikowe fiolki, buteleczki z plastiku, łyżki, miarki, lusterka i malutkie kolorowe koraliki, zakrętki, lejek. Całość położyłam na stole z dwoma krzesłami i poinformowałam maluchy, że w salonie stoi taki oto stolik "nienudzimisię". Zabawa była długa, spokojna i wesoła:) Pewnie stworzyć go można z niczego i wszystkiego,a  dziecięca wyobraźnia uczyni już z tego odpowiedni pożytek.





kulki i opakowanie po jajkach

Balkonowe zabawy chwilowo zaniechane z powodu znacznego ochłodzenia ale ponieważ zawsze mam jakieś opóźnienia w umieszczaniu postów to będzie prosta zabawa z czasów słońca na balkonie: pęsetka (tym razem świetnie nadaje się do tego ta duża z zestawu mieszadeł z ikei), pojemnik na jajka oraz szklane kulki.
Basi bardzo się podobało:) Umieszczanie po jednej kulce, po dwie, po trzy, aż brat w końcu zapytał: "po co robisz to pęsetką, ręką będzie szybciej" :-/ Racji nie mogę mu nie przyznać:)




10 marca 2014

karty montessori z małą dokładką:)

Ostatnio w sklepie udało mi się zakupić istne cudeńko:) W całkiem przyzwoitej cenie, za to niezwykle solidnie wykonane i ładne karty montessori: zwierzęta, kwiaty, owoce, owady:)


Dzieci miały frajdę bo naprawdę lubią być otoczone estetycznymi przedmiotami. Pierwsza inauguracja była z owadami bo mieliśmy figurki (chociaż nie wszystkie), była to szansa do prześledzenia kilku pozycji książkowych, przypomnienia sobie, co pod kolorowymi skrzydłami ma biedronka. Naprawdę lubimy ten sposób poznawania świata, dodatkowo to szansa na poznanie nazw owadów po francusku.




Naprawdę fascynują mnie dłonie dzieci, kiedy myślą, poznają świat i zastanawiają się nad czymś... Uwielbiam patrzeć na nich wtedy z boku, śledzić grymasy na twarzy, manipulacje małymi palcami, wsłuchiwać się w ciszę i oddechy... To ich wzrastanie i poznawanie jest piękne...

Piękne karty owoców sprawiły, że chcieliśmy je wykorzystać od razu, potrzebowaliśmy grupy owoców, a z racji ich niedostępności wykorzystałam ciastolinę i stworzyłam z niej owoce. Moc ciastoliny do takich celów polega na tym, że po kilku dniach prawdziwie twardnieje:) Także zabawą w poznawanie owoców możemy się cieszyć do dziś:) Bo owoce zachowały się w idealnej formie:)





Basia naprawdę bardzo, bardzo lubi się bawić tym małym zestawem:) A ja patrzę na nią z radością:)

2 marca 2014

tydzień dobrych myśli

Będzie krótko:) Z dziećmi nie tylko się bawimy:) One nie tylko się bawią. Wychowujemy, uczymy, wzrastamy razem, uczymy żyć... Cały przyjazd do Francji był i jest dla nas ogromnym wyzwaniem z punktu widzenia świata mojego prawie 5 latka. Ten tydzień pozostaje TYGODNIEM  DOBRYCH  MYŚLI. W kontekście trudnych rzeczy, które dzieją się także na świecie, trochę optymizmu nie zaszkodzi, nie sądzicie?

Oto moja propozycja zabawy skupiającej się na pozytywnej energii i potencjalne RODZINY. Stworzyliśmy tabelkę z kolumnami dla każdego członka rodziny, Stasio narysował podobiznę każdej osoby. Zadanie proste: każdego dnia każdy członek rodziny piszę o każdym członku rodziny coś pozytywnego i dobrego. Można też pisać o sobie coś dobrego. Cały tydzień zapełnia się u nas wspaniałymi komplementami, na które Staś czeka z niecierpliwością jak i ja:) Basia nie do końca potrafi się jeszcze wyrazić ale podbiega wesoło do tabeli i woła kocham mamę bo kocham:)



Czyż to nie jest miłe obdarować siebie nawzajem dobrymi słowami... Panie T. dziękuje, że wchodzisz w te moje pomysły:) 


27 lutego 2014

tekturowy piekarnik

W naszym domu nie brakuje akcesoriów do gotowania, są używane przez dwójkę moich pociech, mamy piękny mały zestaw do gotowania z "palnikami" a jednak Basia zapytała mnie, czy "mogę mieć piecznik?":) Ciągle myślę, że czasami warto kupić, a czasami warto zrobić:) Dzisiaj jestem zadowolona z mojego super, turbo nowego "piecznika" marki tektura&company;) Ma kręcone pokrętła ( tektura, filc i nitka z igłą;), półkę w środku i całe 4 papierowe palniki do gotowania wybornych potraw:)
Moje pociechy zrobiły dzisiaj restauracje, w której byłam gościem:) Podawane były pieczone pająki, zupa smerfowa i lody wielokolorowe na deser mocno posypane guzikami:) Było naprawdę wesoło:)




To jak może jutro pralka?:) 

19 listopada 2013

mufinki z malinami "na wyzdrowienie"

Gdy choroba przychodzi do naszego domu gotuję rosół, robię kompot i staram się coś upiec:) Nie ma jak zapach ciasta w zimie:)  Zresztą odrobina słodyczy robi świetnie na zdrowienie:) Dlatego maluchy piekły mufinki z malinami. Stary, dobry, sprawdzony przepis, nie chcecie wiedzieć ile się nakichały i nakaszlały do mąki i innych składników ale pieczone były tylko dla nas;) Basia z racji swojego złego samopoczucia nie miała takiej radości z pieczenia jak zwykle ale Stasio jak zwykle zachwycony i samodzielny.

Przepis
składniki suche
- 2 szklanki mąki pszennej
- 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
- cukier waniliowy
- 3/4 szklanki cukru
- szczypta soli

składniki mokre
- 2 jajka
- 10 dkg roztopionego masła
- 1/2 szklanki mleka



Zarówno składniki mokre i suche łączymy ze sobą i mieszamy kilka razy łyżką, nakładamy do foremek (ja używam silikonowych) i do każdej wkładamy maliny (mogą być świeże, mogą być mrożone) , wierzch posypujemy ciemnym cukrem. Pieczemy 20-25 minut w temperaturze 180 stopni.



U mnie dzieci spisały się świetnie:) Musiałam ich tylko powstrzymywać, by przy chorobie nie objadały się mrożonymi malinami:) Smacznego:)


szmerowe butelki

Wielokrotnie widziałam wśród materiałów montessori szmerowe walce:) Zawsze też uważałam, że nie stymuluje znacząco zmysłu słuchu u moich pociech:) Jakoś nie słuchamy za dużo muzyki, śpiewamy ale lubimy w domu ciszę. Staszek wprost napomina się o wyłącznie radia i akcentuje potrzebę spokoju. Dlatego pomyślałam, że stworzenie czegoś, co można nasłuchiwać w ciszy przyda się moim maluchom:) Jeśli macie ochotę zapraszam.

Potrzebujecie:
- 8 małych butelek plastikowych zakręcanych z zakrętką (ja wykorzystałam takie po jogurcie)
- ryż, makaron, zapałki, fasolę lub groch (lub inne przedmioty wywołujące różne rodzaje szmerów)
- 4 pary różnokolorowych naklejanych kropek
- tackę lub pudełko do przechowywania zabawki

Stworzenie zabawki polega na stworzeniu 4 par (więcej lub mniej) różnie szeleszczących butelek.  Ja dobierając materiały starałam się stworzyć możliwie zróżnicowane dźwięki.


Pod butelkami przyklejamy kolorowe kropki, w imię logicznej zasady: te same dźwięki te same kolory kropek. Ma to na celu możliwość samokontroli wykonanego zadania, czyli dobrania buteleczek wydających te same dźwięki.



Zadbałam o precyzyjny podział wkładu do butelek by wydawane dźwięki były faktycznie takie same, a wypełnienie moich buteleczek wyglądało następująco.


Powiem szczerze, że przez choroby moich pociech nie nacieszyliśmy się jeszcze wykonanym materiałem ale został po raz pierwszy pooglądany. Zrobienie przy tym zajęciu logicznego i ostrego zdjęcia graniczyło z cudem bo ciągle podskakiwali i ruszali rękami,  to jedno to drugie:) Dlatego postanowiłam dołączyć to, co mam:) Było trochę radości ale dla Stasia materiał chyba nieco za łatwy:) Utrudnię i dorzucę nowe buteleczki:) Z uwagi na doświadczenia domowe polecam taką zabawę dla dzieci w wieku 2-3,5 roku:) Albo utrudnioną wersję dla starszych:) 


Udanej zabawy:)

16 listopada 2013

świąteczny domek

Chwilowe problemy z komputerem i choroba jednej z pociech sprawiła, że zapanowała mała cisza na moim blogu. Spieszę jednak z prezentacją tego, co udało mi się zrobić dla maluchów w atmosferze zbliżających się powoli świąt i w atmosferze długich wieczorów:) Zawsze w naszym domu to mój mąż tworzył konstrukcje z kartonów, tym razem pałeczkę przejęłam ja i z pomocą Stasia stworzyliśmy świąteczną chatkę:) Planujemy wykorzystać ją do "celów świątecznych" ale to niech pozostanie tajemnicą.

Jeśli pragniecie przygotować dla dzieciaków taką zabawę potrzebujecie:
- kartony szare lub różnokolorowe, filc
- taśmę klejącą mocną, klej na ciepło, ostry nożyk
- odrobinę dobrej chęci
- kapkę pomysłów, inwencji i wolnego czasu


Instrukcja jest zbędna a zabawa dla dzieci po prostu radosna:) Zresztą, kto z Was nie robił w dzieciństwie domku lub innej konstrukcji z kartonu?:) pozdrawiam

12 listopada 2013

fasolowa przyjemność (około 2+)

Dzisiaj chciałam zaproponować kolejny rodzaj "zabaw z tacką". Nazywam je tak w uproszczeniu, gdyż zakupione nowo dwie tacki stały się w naszym domu (w kuchni) stałym elementem dostępnym do zabawy. Naprawdę pozostawienie do zabawy dzieciom ryżu, czy fasoli nie skutkuje tym, że zbieram je codziennie z podłogi, za to moje dzieci mają co robić, gdy mają ochotę spędzać czas blisko mnie, gdy ja gotuje. Basia zadowala się prostym przesypywaniem, Staszek wszelkimi możliwym eksperymentami z dwoma wielkościami lejka itd.
Dzisiaj proponuje tacę z fasolą.

Potrzebujecie:
- tacy
- miski
- małego słoika lub pudełka
- drobnej fasoli
- pęsetki


Zabawa polega na transferze ziaren fasoli przy pomocy pęsetki do słoika. U nas wykorzystaliśmy plastikową gdyż innej w domu (stosownej wielkości) nie było:) Myślicie, że to za trudne zadanie dla dwuletnie malucha? Dajcie się zaskoczyć przez  Wasze Dzieci. Połóżcie tacę na stoliku, dziecko niech usiądzie na małym krześle (odpowiedni rozmiar mebli, przy których dziecko pracuje ma bardzo duży wpływ na sukces w opanowaniu wielu umiejętności), zaprezentujcie, jeśli sytuacja tego wymaga, na czym polega zabawa, jak ściska się pęsetkę i przy jej pomocy przenosi ziarna fasoli. Jeśli nie udaje się na początku,  pozostawcie ten zestaw w dostępnym miejscu, razem ze "spinaczowym koczykiem", o którym pisałam wcześnie. To umiejętności, które dziecko nabywają stopniowo a sukces daje ogrom radości, także dziecku. Albo po prostu powróćcie do zabawy za jakiś czas. 
Poniżej moja Basia, która z ogromną koncentracją wykonuje zadanie:) Natomiast dla mnie próba zrobienia ostrego zdjęcia, podczas tej zabawy, była prawdziwym wysiłkiem. W kolejnych postach przedstawię modyfikację transferu, jej stopniowe utrudnianie:)


Powodzenia:)