Potrzebujecie sznurka, koralików, karki papierów z napisanymi cyframi i odrysowaną odpowiednia ilością koralików. Podobno według badań statystycznych przeprowadzonych w Stanach edukacja matematyczna zajmuje w rozwoju małego dziecka znacznie mniej miejsca niż edukacja matematyczna. Warto to nadrobić:)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzicielstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzicielstwo. Pokaż wszystkie posty
17 kwietnia 2014
liczenie i rozumienie ilości 1-10
Mały zestaw do zabawy i nauki i dla Starszaka i dla Malucha:) Koraliki ponawlekałam na sznurek i Basia już wie, ile to 10:) Sam fakt liczenia nie kształtuje w dziecku rozumienia ilości. Chcę, by dzieci za cyfrą, czy liczbą miały wyobrażenie, czym ona jest. Taki mały zestaw jest według mnie super sposobem na utrwalanie rozumienia ilości.
2 marca 2014
tydzień dobrych myśli
Będzie krótko:) Z dziećmi nie tylko się bawimy:) One nie tylko się bawią. Wychowujemy, uczymy, wzrastamy razem, uczymy żyć... Cały przyjazd do Francji był i jest dla nas ogromnym wyzwaniem z punktu widzenia świata mojego prawie 5 latka. Ten tydzień pozostaje TYGODNIEM DOBRYCH MYŚLI. W kontekście trudnych rzeczy, które dzieją się także na świecie, trochę optymizmu nie zaszkodzi, nie sądzicie?
Oto moja propozycja zabawy skupiającej się na pozytywnej energii i potencjalne RODZINY. Stworzyliśmy tabelkę z kolumnami dla każdego członka rodziny, Stasio narysował podobiznę każdej osoby. Zadanie proste: każdego dnia każdy członek rodziny piszę o każdym członku rodziny coś pozytywnego i dobrego. Można też pisać o sobie coś dobrego. Cały tydzień zapełnia się u nas wspaniałymi komplementami, na które Staś czeka z niecierpliwością jak i ja:) Basia nie do końca potrafi się jeszcze wyrazić ale podbiega wesoło do tabeli i woła kocham mamę bo kocham:)
Oto moja propozycja zabawy skupiającej się na pozytywnej energii i potencjalne RODZINY. Stworzyliśmy tabelkę z kolumnami dla każdego członka rodziny, Stasio narysował podobiznę każdej osoby. Zadanie proste: każdego dnia każdy członek rodziny piszę o każdym członku rodziny coś pozytywnego i dobrego. Można też pisać o sobie coś dobrego. Cały tydzień zapełnia się u nas wspaniałymi komplementami, na które Staś czeka z niecierpliwością jak i ja:) Basia nie do końca potrafi się jeszcze wyrazić ale podbiega wesoło do tabeli i woła kocham mamę bo kocham:)
Czyż to nie jest miłe obdarować siebie nawzajem dobrymi słowami... Panie T. dziękuje, że wchodzisz w te moje pomysły:)
Soledad Bravi w nowej odsłonie:)
Większość z czytelników na pewno zna "Księgę dźwięków" Soledad Bravi. Francja dała nam szansę odkrycia innych pozycji autorki, a także tych, w których realizowała się jako ilustratorka. Jako pierwsze i jak na razie jedyne pozycje są czytane po francusku z uśmiechem na ustach dzieci i z radością powtarzania:) Myślę, że warto poszukać pozycji w innych językach bo ich czytanie nawet bez znajomości języka jest możliwe:) Obrazy mówią same za siebie. Dzisiaj przedstawiam dwie pozycje "Le monstre" oraz "Le livre qui sent bon", czyli "Potwór" i "Książka która pachnie ładnie".
Mam nadzieję, że fotografię będą mówiły same za siebie:)
Pozycja pierwsza: fantastyczna by nauczyć się części ciała nie tylko ludzkich ale i zwierzęcych oraz innych stworów:) Przez wszystkie strony wymienia, używając cyfr, ile jakich części ciała ma "to coś":) Na końcu prezentacja monstra i kosteczek po zjedzonych ofiarach:)
Mam nadzieję, że fotografię będą mówiły same za siebie:)
Pozycja pierwsza: fantastyczna by nauczyć się części ciała nie tylko ludzkich ale i zwierzęcych oraz innych stworów:) Przez wszystkie strony wymienia, używając cyfr, ile jakich części ciała ma "to coś":) Na końcu prezentacja monstra i kosteczek po zjedzonych ofiarach:)
Drugi tytuł jednak wzbudził we mnie jeszcze więcej uśmiechów i jest naprawdę ulubioną pozycją, w języku francuskim, moich dzieci "Le livre qui sent bon":)
Czy to nie wesołe, czytać o tym, jak pachnie ładnie lawenda, mama, róże i owoce, a jak śmierdzą bąki, kupy i wilgotna sierść psa:) Te same w kółko powtarzane konstrukcje zdania "ca sent bon, ca sent mauvais" plus kilkanaście rzeczowników:) Super start by złapać trochę języka i pośmiać się serdecznie:)
życie
W ostatnich tygodniach udało mi się kupić fantastyczną książkę z naklejkami związaną z anatomią i fizjologią człowieka. Wykorzystałam je do stworzenia małego zestawu przedstawiającego, skąd się pojawiliśmy na świecie i jak rozwijaliśmy się w łonie naszych mam. Przy okazji jest to wspaniała okazja do wyciągnięcia albumów i poinformowania maluchów, że ich mama była w brzuchu babci, dziadek w brzuchu prababci itd.
Dzieci podziwiały swoje pierwsze zdjęcia po urodzeniu i zdjęcia z usg. Wspaniałe wspomnienie, trochę naukowych informacji, które dzieciaki pasjonują i trochę wspomnień, wzruszeń. Całość zakończona wspaniałymi częściami serii "Było sobie życie" : "Narodziny" oraz "Życie toczy się dalej". Ciągle myślę, że można pięknie przedstawić dzieciom cykl życia i mówić o śmierci wynikającej ze starości w kategoriach kończenia swojego życia. Metoda sprawdzania kolejności kartoników dla Stasia to książka, gdzie cały proces jest narysowany razem z organami wewnętrznymi.
Dzieci podziwiały swoje pierwsze zdjęcia po urodzeniu i zdjęcia z usg. Wspaniałe wspomnienie, trochę naukowych informacji, które dzieciaki pasjonują i trochę wspomnień, wzruszeń. Całość zakończona wspaniałymi częściami serii "Było sobie życie" : "Narodziny" oraz "Życie toczy się dalej". Ciągle myślę, że można pięknie przedstawić dzieciom cykl życia i mówić o śmierci wynikającej ze starości w kategoriach kończenia swojego życia. Metoda sprawdzania kolejności kartoników dla Stasia to książka, gdzie cały proces jest narysowany razem z organami wewnętrznymi.
Na zdjęciach brakuje małej figurki dziecka w łonie mamy 12 tygodniowego. Cóż Basia ukryła go tak skutecznie, że pewnie nie odnajdziemy go jeszcze przez miesiące:)
23 stycznia 2014
podpatrzone inspiracje na trudny dzień...
Gdy masz dzieci dobrze wiesz, że zdarzają się w ich życiu sytuacje ekstremalne i trudne. Ponieważ przeprowadzka do nowego kraju i bariera językowa, która ciągle istnieje u dzieciaków, wywołuje różne skrajnie trudne dni i emocje, dzisiaj postanowiłam rozładować napięcie. Po targaniu gazet i tworzeniu kuli złości przyszedł czas na wyciszenie i relaks.
Pomysł podpatrzyłam na znakomitym blogu www.mamablizniacza.blogspot.com, chyba z wszystkich które widziałam ten przemawia do mnie najbardziej. Kobieta z niesamowitymi pomysłami, pięknie o tym mówi i pięknie to pokazuje. Jeszcze się nie znamy ale kto wie:)
Pierwszy pomysł:
TĘCZA
Potrzebujecie jedynie kilka kawałków filcu w kolorach tęczy, które przycinacie w formie półkoli. Fantastyczna zabawa do układania dla maluchów.
ŚWIECĄCE PUDEŁKA
Naprawdę znakomity pomysł na zajęcie maluchów. Wystarczy pudełko "ikeowe", lampki świąteczne, które wkładamy do środka i wszelkie kolorowe przezroczyste, przepuszczające światło przedmioty, chociaż my zastosowaliśmy pełną dowolność w tym temacie. Prócz kubków i misek mieliśmy kulki szklane, zakrętki, makaron gwiazdy i księżyce, do układania przedmiotów dzieci używały także pęsetki. Ich inwencja po prostu mnie cieszy i na pewno będziemy powtarzać zabawę z różnymi przedmiotami, może z użyciem także lusterek. Powstało dużo ładnych tworów, a i relaks przed snem udał się znakomicie.
Mało wysiłku a świetnie spędzone popołudnie. Pozdrawiam
2 grudnia 2013
zakrętki, zakrętki
Od jakiegoś czasu gromadzimy zakrętki różnorakie. Uzbierał się słoik i gdy gotuję Basia wymyśla z nich takie twory i zastosowania, że aż uśmiecham się sama do siebie:)Planuje zebrać ich pudło i myślę, że wtedy dopiero zaczniemy szał:) Dlatego nie wyrzucaj nakrętek:) Za chwilę gdy w domu zabraknie miejsca dzieci będą się bawić nimi na balkonie:) Na razie są one segregowane kształtami i kolorami, przesypywane, układane jedne na drugich, kręcone, a jak wymyślimy kolejne zastosowania to dorzucimy fotki:)
Kolejne pomysły to jajka niespodzianki, zawsze je wyrzucałam ale od jakiegoś czasu zostawiam w jednym miejscu w ten sposób Basia stworzyła grzechotki:) Może gromadzę śmieci ale to lekcja stara jak świat, że sznurek i zakrętka potrafią bawić lepiej niż zabawki.
Kolejne pomysły to jajka niespodzianki, zawsze je wyrzucałam ale od jakiegoś czasu zostawiam w jednym miejscu w ten sposób Basia stworzyła grzechotki:) Może gromadzę śmieci ale to lekcja stara jak świat, że sznurek i zakrętka potrafią bawić lepiej niż zabawki.
28 października 2013
Mini morze i żaglówki (3 r.ż +)
Proponuje zabawę dla dzieci od 3 roku życia które polega na stworzeniu miniaturowego morza, z pływającymi żaglówkami wykonanymi samodzielnie przez dzieciaki. Zabawa pomaga mi zachęcić syna do dmuchania lekkiego, mocnego, równomiernego, przerywanego (ćwiczenie logopedyczne) ale również pokazuje jak siła wiatru wpływa na ruch żaglówki (w sporym uproszczeniu ale zawsze) :)
Potrzebujecie
- łupinki z orzecha włoskiego (polecam naprawdę wyschnięte)
- kilka małych kawałów modeliny
- wykałaczki
- trójkąty z papieru lub liście na żagle (polecam liście bo te są zdecydowanie bardziej wodoodporne niż papier)
- miska lub głębsza tacka
- opcjonalnie (wersja wymyślona przez mojego syna) kamienie do stworzenia kamienistego brzegu morza lub skał
Do łupinki orzecha wkładamy modelinę ( nie my a dzieciaki) wbijamy w nią wykałaczkę i mocujemy żagiel jak na załączonym zdjęciu. Do miski wlewamy wodę, dzieci formują skały z kamieni. Następuje wielkie wodowanie:) I do zabawy:) Można w nie dmuchać, tak by nie zatopić, można je rozbijać o skały albo specjalnie zatapiać:) U nas każda zabawa, w której bierze udział woda kończy się sukcesem:)
Ponieważ to już kolejny raz jak bawimy się w ten sposób dzisiaj Stasio nadał zabawie zupełni inny charakter:) Mianowicie bawiliśmy się w "teatr" woda i kamienie były morzem i kamienistym brzegiem, rolę nas jako poszukiwaczy skarbów odgrywały laleczki playmobil. Ja nie ingerowałam, pomijając uśmiech i podziwianie pomysłów i wyobraźni moich pociech. Młodsza non stop czyściła i wycierała zabawki i stół:)
Mocno świecąca lampa była słońcem oczywiście:) Udanej zabawy i jej wszelkich modyfikacji!!!!
Potrzebujecie
- łupinki z orzecha włoskiego (polecam naprawdę wyschnięte)
- kilka małych kawałów modeliny
- wykałaczki
- trójkąty z papieru lub liście na żagle (polecam liście bo te są zdecydowanie bardziej wodoodporne niż papier)
- miska lub głębsza tacka
- opcjonalnie (wersja wymyślona przez mojego syna) kamienie do stworzenia kamienistego brzegu morza lub skał
Do łupinki orzecha wkładamy modelinę ( nie my a dzieciaki) wbijamy w nią wykałaczkę i mocujemy żagiel jak na załączonym zdjęciu. Do miski wlewamy wodę, dzieci formują skały z kamieni. Następuje wielkie wodowanie:) I do zabawy:) Można w nie dmuchać, tak by nie zatopić, można je rozbijać o skały albo specjalnie zatapiać:) U nas każda zabawa, w której bierze udział woda kończy się sukcesem:)
Spinaczowy koszyk (1,5 - 3,5 r.ż)
Szybka i prosta propozycja dla dzieci w wieku półtora roku. Postanawiam do postów dopisywać orientacyjny wiek dziecka.
Potrzebujecie
- koszyk wiklinowy lub miska
- paczka dobrej jakości spinaczy do prania
To zabawa podpatrzona lata temu w przedszkolu Montessori i z zapałem praktykowana przeze mnie u dzieciaków. Moje także to bardzo lubią:) Zabawa polega na przypinaniu spinaczy na brzeg koszyka czy miski. Nie jest to dla małej ręki takie proste, niesamowicie ćwiczy chwyt pęsetkowy. Oczywiście zdarzyło się mojej córce uszczypnąć palca do krwi:) ale zdarzyło się to tylko raz i od tej pory opanowała umiejętność bardzo dobrze:)
Naprawdę polecam:)
Jutro dodam nowe zdjęcie ponieważ taki koszyk zdecydowanie nie nadaje się do tej zabawy bo jego rączka blokuje dostęp do spinaczy, najlepszy jest szeroki z rączką albo otwarta miska. Cóż chciałam zaoszczędzić miejsce ale nie sprawdza się to:) Na szczęście moja córka znalazła i na to sposób, wysypuje wszystkie spinacze i potem je przypina:) Także nie ma tego złego:)
Potrzebujecie
- koszyk wiklinowy lub miska
- paczka dobrej jakości spinaczy do prania
To zabawa podpatrzona lata temu w przedszkolu Montessori i z zapałem praktykowana przeze mnie u dzieciaków. Moje także to bardzo lubią:) Zabawa polega na przypinaniu spinaczy na brzeg koszyka czy miski. Nie jest to dla małej ręki takie proste, niesamowicie ćwiczy chwyt pęsetkowy. Oczywiście zdarzyło się mojej córce uszczypnąć palca do krwi:) ale zdarzyło się to tylko raz i od tej pory opanowała umiejętność bardzo dobrze:)
Naprawdę polecam:)
Jutro dodam nowe zdjęcie ponieważ taki koszyk zdecydowanie nie nadaje się do tej zabawy bo jego rączka blokuje dostęp do spinaczy, najlepszy jest szeroki z rączką albo otwarta miska. Cóż chciałam zaoszczędzić miejsce ale nie sprawdza się to:) Na szczęście moja córka znalazła i na to sposób, wysypuje wszystkie spinacze i potem je przypina:) Także nie ma tego złego:)
Tęczowa gwiazda optymizmu ( 3+)
Obcowanie z kolorami, szczególnie w zestawieniu tęczy napawa po prostu optymizmem. Ponieważ w życiu mojego Stasia bywają różne dni, w momencie bezsilności stworzyłam pomysł, który nazwaliśmy tęczową gwiazdą. Wymaga trochę wysiłku ze strony rodzica ale moje dzieci przez godzinę były bardzo zadowolone i sama zabawa dała sporo radości i uspokojenie trudnych emocji dla mojego czterolatka.
Potrzebujecie:
- dużą kartkę białego papieru z narysowanym kołem, podzielonym na 8 części
- 64 prostokąty wycięte z kolorowego papieru (po 8 z każdego koloru tęczy lub zbliżone), ja zamiast wyciętych prostokątów wykorzystałam okazyjnie zakupione deseczki w różnych kolorach
- farby lub kredki
Na początku razem z dzieckiem układacie przy każdej części koła jeden z prostokątów, każdy innego koloru i malujecie każdą część na kolor, który przedstawia prostokąt. Ja polecam pędzel i farby, na takie szybkie prace najlepsze są akwarele, natomiast dzieci uwielbiają obcowanie z pędzlem. My wykorzystaliśmy moje kredki akwarelowe, które po nałożeniu na papier rozmazujemy pędzlami, to "czary mary" wzbudziło prawdziwą radość. Taka zabawa to zawsze okazja do porozmawiania o ulubionych kolorach, o tym, jak powstają, które są podstawowe, który jest radosny, który odzwierciedla takie, a nie inne emocje lub do zwyczajnej ciszy pozbawionej komentarzy (Jak powiada moja przyjaciółka "cisza pracuje":). Ułożenie kolorów pozostaw dziecku, niech tworzy tą zabawę i angażuje się w nią całym sobą. Gdy praca będzie gotowa spójrzcie na nią z góry (najlepiej bawić się na ziemi). To moment na rozbudowanie tęczowej gwiazdy, czyli prostokąty w ruch i dzieci budują swoją gwiazdę dopasowując te same kolory do namalowanych. Jednak nie jest to konieczne, można zastosować przesunięcie o jeden kolor. Układanie prostokątów w równych liniach lub tworzenie zawijasów, mieszanie kolorów, liczy się efekt estetyczny, możemy pomagać poddawać pomysły lub zostawić całość inwencji dziecka.
Miłej zabawy:)
Potrzebujecie:
- dużą kartkę białego papieru z narysowanym kołem, podzielonym na 8 części
- 64 prostokąty wycięte z kolorowego papieru (po 8 z każdego koloru tęczy lub zbliżone), ja zamiast wyciętych prostokątów wykorzystałam okazyjnie zakupione deseczki w różnych kolorach
- farby lub kredki
Na początku razem z dzieckiem układacie przy każdej części koła jeden z prostokątów, każdy innego koloru i malujecie każdą część na kolor, który przedstawia prostokąt. Ja polecam pędzel i farby, na takie szybkie prace najlepsze są akwarele, natomiast dzieci uwielbiają obcowanie z pędzlem. My wykorzystaliśmy moje kredki akwarelowe, które po nałożeniu na papier rozmazujemy pędzlami, to "czary mary" wzbudziło prawdziwą radość. Taka zabawa to zawsze okazja do porozmawiania o ulubionych kolorach, o tym, jak powstają, które są podstawowe, który jest radosny, który odzwierciedla takie, a nie inne emocje lub do zwyczajnej ciszy pozbawionej komentarzy (Jak powiada moja przyjaciółka "cisza pracuje":). Ułożenie kolorów pozostaw dziecku, niech tworzy tą zabawę i angażuje się w nią całym sobą. Gdy praca będzie gotowa spójrzcie na nią z góry (najlepiej bawić się na ziemi). To moment na rozbudowanie tęczowej gwiazdy, czyli prostokąty w ruch i dzieci budują swoją gwiazdę dopasowując te same kolory do namalowanych. Jednak nie jest to konieczne, można zastosować przesunięcie o jeden kolor. Układanie prostokątów w równych liniach lub tworzenie zawijasów, mieszanie kolorów, liczy się efekt estetyczny, możemy pomagać poddawać pomysły lub zostawić całość inwencji dziecka.
Miłej zabawy:)
24 października 2013
Kasztanowe przekładanie (ok 1r.ż)
Dzieciaki po prostu uwielbiają przekładać i przesypywać, dlatego wychodząc na przeciw potrzebom naszych pociech dajmy im szansę na tego typu rozrywkę.Tym bardziej, że przynosi ona niesłychane korzyści rozwojowe. Tym razem chce zaprezentować wersję dla najmłodszych czyli gdy tylko dziecko stabilnie siedzi (około 8 miesiąca), a zabawa bawi nadal nawet moją Basię która ma już prawie dwa lata.
Potrzebujecie:
- koszyk
- kasztany, żołędzie, orzechy itp.
- miskę
- łyżkę
- polecam mały dywanik
Znów polecam pokazać jak można używać łyżki i przekładać kasztany z jednego pojemnika do drugiego ale zostawić też pełną swobodę w eksplorowaniu nowych przedmiotów. Nie ma wszak jednego sposobu na zabawę, samodzielność kształtuje się przecież już od najmłodszych miesięcy życia. Ufajmy też ciekawości poznawczej dzieci. Chociaż może ja niekoniecznie chciałam by Basia zjadała kasztany:) Ale bardzo chciałam by poznawała ich fakturę, by je ze mną zbierała, patrzyła co dzieje się z nimi gdy wysychają. Stasio układał z nich ogromnego węża i wykorzystywał do nauki liczenia i rozumienia ilości ale o tym później:)
Potrzebujecie:
- koszyk
- kasztany, żołędzie, orzechy itp.
- miskę
- łyżkę
- polecam mały dywanik
Znów polecam pokazać jak można używać łyżki i przekładać kasztany z jednego pojemnika do drugiego ale zostawić też pełną swobodę w eksplorowaniu nowych przedmiotów. Nie ma wszak jednego sposobu na zabawę, samodzielność kształtuje się przecież już od najmłodszych miesięcy życia. Ufajmy też ciekawości poznawczej dzieci. Chociaż może ja niekoniecznie chciałam by Basia zjadała kasztany:) Ale bardzo chciałam by poznawała ich fakturę, by je ze mną zbierała, patrzyła co dzieje się z nimi gdy wysychają. Stasio układał z nich ogromnego węża i wykorzystywał do nauki liczenia i rozumienia ilości ale o tym później:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)























