Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozwój dziecka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozwój dziecka. Pokaż wszystkie posty

7 września 2014

sensoryczne butelki

Prosty pomysł dla maluchów, które jeszcze nie otwierają samodzielnie butelek:) chociaż istnieje możliwość podklejenia zakrętki. To sensoryczne butelki, które wykonałam dla wspaniałego, małego Stasia, a które niezwykle spodobały się także moim dzieciom:) Obserwowały ruchy pomponów, kostek, kulek, próbowały utrzymywać pompony w jednej pozycji w butelce, poruszając ją w odpowiedni sposób. 
Do wykonania wystarczy: butelka z wodą plus pompony materiałowe lub kostki, kulki plastykowe lub szklane, drobne kuleczki, wstążki i klej. Można jednak poddać się fantazji i stworzyć własny pomysł sensorycznej atrakcji dla malucha. 



17 kwietnia 2014

liczenie i rozumienie ilości 1-10

Mały zestaw do zabawy i nauki i dla Starszaka i dla Malucha:) Koraliki ponawlekałam na sznurek i Basia już wie, ile to 10:) Sam fakt liczenia nie kształtuje w dziecku rozumienia ilości. Chcę, by dzieci za cyfrą, czy liczbą miały wyobrażenie, czym ona jest. Taki mały zestaw jest według mnie super sposobem na utrwalanie rozumienia ilości. 
Potrzebujecie sznurka, koralików, karki papierów z napisanymi cyframi i odrysowaną odpowiednia ilością koralików. Podobno według badań statystycznych przeprowadzonych w Stanach edukacja matematyczna zajmuje w rozwoju małego dziecka znacznie mniej miejsca niż edukacja matematyczna. Warto to nadrobić:) 




2 marca 2014

Soledad Bravi w nowej odsłonie:)

Większość z czytelników na pewno zna "Księgę dźwięków" Soledad Bravi. Francja dała nam szansę odkrycia innych pozycji autorki, a także tych, w których realizowała się jako ilustratorka. Jako pierwsze i jak na razie jedyne pozycje są czytane po francusku z uśmiechem na ustach dzieci i z radością powtarzania:) Myślę, że warto poszukać pozycji w innych językach bo ich czytanie nawet bez znajomości języka jest możliwe:) Obrazy mówią same za siebie. Dzisiaj przedstawiam dwie pozycje "Le monstre" oraz "Le livre qui sent bon", czyli "Potwór" i "Książka która pachnie ładnie".
Mam nadzieję, że fotografię będą mówiły same za siebie:)

Pozycja pierwsza: fantastyczna by nauczyć się części ciała nie tylko ludzkich ale i zwierzęcych oraz innych stworów:) Przez wszystkie strony wymienia, używając cyfr, ile jakich części ciała ma "to coś":) Na końcu prezentacja monstra i kosteczek po zjedzonych ofiarach:)





Drugi tytuł jednak wzbudził we mnie jeszcze więcej uśmiechów i jest naprawdę ulubioną pozycją,  w języku francuskim, moich dzieci "Le livre qui sent bon":) 





Czy to nie wesołe, czytać o tym, jak pachnie ładnie lawenda, mama, róże i owoce, a jak śmierdzą bąki, kupy i wilgotna sierść psa:) Te same w kółko powtarzane konstrukcje zdania "ca sent bon, ca sent mauvais" plus kilkanaście rzeczowników:) Super start by złapać trochę języka i pośmiać się serdecznie:) 

życie

W ostatnich tygodniach udało mi się kupić fantastyczną książkę z naklejkami związaną z anatomią i fizjologią człowieka. Wykorzystałam je do stworzenia małego zestawu przedstawiającego, skąd się pojawiliśmy na świecie i jak rozwijaliśmy się w łonie naszych mam. Przy okazji jest to wspaniała okazja do wyciągnięcia albumów i poinformowania maluchów, że ich mama była w brzuchu babci, dziadek w brzuchu prababci itd.
Dzieci podziwiały swoje pierwsze zdjęcia po urodzeniu i zdjęcia z usg. Wspaniałe wspomnienie, trochę naukowych informacji, które dzieciaki pasjonują i trochę wspomnień, wzruszeń. Całość zakończona wspaniałymi częściami serii "Było sobie życie" : "Narodziny" oraz "Życie toczy się dalej". Ciągle myślę, że można pięknie przedstawić dzieciom cykl życia i mówić o śmierci wynikającej ze starości w kategoriach kończenia swojego życia. Metoda sprawdzania kolejności kartoników dla Stasia to książka, gdzie cały proces jest narysowany razem z organami wewnętrznymi.






Na zdjęciach brakuje małej figurki dziecka w łonie mamy 12 tygodniowego. Cóż Basia ukryła go tak skutecznie, że pewnie nie odnajdziemy go jeszcze przez miesiące:) 

27 lutego 2014

tekturowy piekarnik

W naszym domu nie brakuje akcesoriów do gotowania, są używane przez dwójkę moich pociech, mamy piękny mały zestaw do gotowania z "palnikami" a jednak Basia zapytała mnie, czy "mogę mieć piecznik?":) Ciągle myślę, że czasami warto kupić, a czasami warto zrobić:) Dzisiaj jestem zadowolona z mojego super, turbo nowego "piecznika" marki tektura&company;) Ma kręcone pokrętła ( tektura, filc i nitka z igłą;), półkę w środku i całe 4 papierowe palniki do gotowania wybornych potraw:)
Moje pociechy zrobiły dzisiaj restauracje, w której byłam gościem:) Podawane były pieczone pająki, zupa smerfowa i lody wielokolorowe na deser mocno posypane guzikami:) Było naprawdę wesoło:)




To jak może jutro pralka?:) 

26 lutego 2014

odrobina sensoryki w wykonaniu dwóch indywidualności:)

Nagromadziło się już sporo aktywności i materiałów edukacyjnych, którym chciałam się podzielić z czytelnikami. Na początku trochę sensoryki w wykonaniu moich dwóch indywidualności. Do tego typu zabaw możecie wykorzystać cała gamę produktów, które ja gromadzę szczególnie na balkonie:) Kolorowy piasek, kamyczki, żelowe kulki, patyki, szyszki, różne rodzaje fasoli, grochu. W efekcie Basia stworzyła biegun północny z polarnym niedźwiedziem, a Stasio sadzawkę dla żaby z wszystkiego, co udało mu się przytransportować ze spaceru w lesie:)





28 stycznia 2014

pajęczyna

Wiem, że większość z Was posiada w domu motek wełny. Ja swój pierwszy dałam mojemu synowi, gdy miał może rok i nie przypuszczałam, że około roku później stworzy zabawę, która będzie mu towarzyszyła przez kolejne lata, która nauczy go wiązania węzełka, której sprzątnie jest trudne i straszne ale efekty są zabawne i piękne:) Córka na razie naśladuje brata ale czekam, co ona stworzy wykorzystując te długie "sznureczki":)

Potrzebujecie:)


A potem tylko i wyłącznie kreacji Waszych pociech:) Mój syn zaczepia motki o wszelkie możliwe przedmioty w pokoju, a potem po prostu "tka pajęczynę". Najpiękniejsza w życiu wyszła mu gdy zrobił ją pomiędzy nogami stołu, dzisiaj jednak powstała w pokoju.  U nas w roli pożeraczy wystąpiły pająki, a ...



... w roli ofiary plastikowa mucha:)


Dla nas pajęczyna to co najmniej 40 minut wesołej zabawy:) Potem ofiarą pajęczyny staje się młodsza siostra lub ja;)

2 grudnia 2013

skarbonka w małych rękach (1,5+)

Kolejny pomysł na zabawę, którą po prostu można szybko zorganizować w domu w razie nudy, czy deszczowego popołudnia.

Potrzebujecie:
- skarbonki lub słoika (w którego wieczku zrobicie podłużną dziurę)
- monety lub żetony (dla tych, którzy boją się zarazków, ja się nie boję)


Zabawa banalna, znów ćwiczenie motoryki małej, mam nadzieję, że może przynieść po prostu trochę radości:) polecam:)

29 listopada 2013

na straganie:) czyli krótka lekcja o warzywach

Ponieważ w środy naszym domu pojawia się grupa dzieci dwujęzycznych postanowiłam z maluchami poznać i ubogacić wiedzę o warzywach. Skserowałam rysunki warzyw z bardzo estetycznej książki Basi i ponaklejałam na kartoniki, a także zakupiłam trochę warzyw:) Basia zawstydzona grupą nie chciała uczestniczyć w ich przyporządkowaniu ale gdy zostaliśmy sami z ochotą podjęła wyzwanie:) poznawanie zdecydowanie przez wiele zmysłów:) Poznawanie zapachu, wielkości, ciężaru, słownictwa (ośmieliłam się nazywać je w dwóch językach:) a potem smakowanie:) Stasiu dostał natomiast lekcje o tym, czym są warzywa i jakie są ich rodzaje i nawiązała się dyskusja o tym, czy pomidor jest owocem, czy warzywem:)





Zabawa u nas polegała na dopasowaniu do kartonika odpowiedniego warzywa i nazwaniu go, oczywiście w przypadku Basi:) Starsze dzieci mogą klasyfikować warzywa na kapustne, cebulowe, liściowe, korzeniowe itd... To wymaga jednak sporego przygotowania i u nas odbyło się bez tego elementu:) Za to przypomnieliśmy sobie wiersz "Na straganie":) Swoją drogą to był mój ulubiony wiersz dzieciństwa:) 

12 listopada 2013

fasolowa przyjemność (około 2+)

Dzisiaj chciałam zaproponować kolejny rodzaj "zabaw z tacką". Nazywam je tak w uproszczeniu, gdyż zakupione nowo dwie tacki stały się w naszym domu (w kuchni) stałym elementem dostępnym do zabawy. Naprawdę pozostawienie do zabawy dzieciom ryżu, czy fasoli nie skutkuje tym, że zbieram je codziennie z podłogi, za to moje dzieci mają co robić, gdy mają ochotę spędzać czas blisko mnie, gdy ja gotuje. Basia zadowala się prostym przesypywaniem, Staszek wszelkimi możliwym eksperymentami z dwoma wielkościami lejka itd.
Dzisiaj proponuje tacę z fasolą.

Potrzebujecie:
- tacy
- miski
- małego słoika lub pudełka
- drobnej fasoli
- pęsetki


Zabawa polega na transferze ziaren fasoli przy pomocy pęsetki do słoika. U nas wykorzystaliśmy plastikową gdyż innej w domu (stosownej wielkości) nie było:) Myślicie, że to za trudne zadanie dla dwuletnie malucha? Dajcie się zaskoczyć przez  Wasze Dzieci. Połóżcie tacę na stoliku, dziecko niech usiądzie na małym krześle (odpowiedni rozmiar mebli, przy których dziecko pracuje ma bardzo duży wpływ na sukces w opanowaniu wielu umiejętności), zaprezentujcie, jeśli sytuacja tego wymaga, na czym polega zabawa, jak ściska się pęsetkę i przy jej pomocy przenosi ziarna fasoli. Jeśli nie udaje się na początku,  pozostawcie ten zestaw w dostępnym miejscu, razem ze "spinaczowym koczykiem", o którym pisałam wcześnie. To umiejętności, które dziecko nabywają stopniowo a sukces daje ogrom radości, także dziecku. Albo po prostu powróćcie do zabawy za jakiś czas. 
Poniżej moja Basia, która z ogromną koncentracją wykonuje zadanie:) Natomiast dla mnie próba zrobienia ostrego zdjęcia, podczas tej zabawy, była prawdziwym wysiłkiem. W kolejnych postach przedstawię modyfikację transferu, jej stopniowe utrudnianie:)


Powodzenia:)  


10 listopada 2013

kulkowa piramida (przedszkolaki)

W końcu udało mi się dokończyć "kulkową piramidę", jak nazywamy ją z moimi dziećmi. Inspirację zaczerpnęłam z bloga http://wczesnaedukacjaantkaikuby.blogspot.fr/2011/09/tutorial-kolorowe-schodki-montessori.html. Na stronie tej jest bardzo szczegółowa instrukcja jej wykonania, zresztą blog pełen pomysłów edukacyjnych i ich realizacji. Ja całość wykonałam sama, łącznie z kartami kontrolnymi. Materiał cieszy się ogromnym powodzeniem wśród moich dzieci. Na początek zdjęcia.


Wykonałam dwa zestawy więc nim stworzyłam karty kontrolne jeden zestaw służył jako prezentacje tego, co możemy ułożyć i stworzyć. Potem zmobilizowałam siły i je zrobiłam. Na blogu, którego adres podałam powyżej znajdują się linki do ściągnięcia gotowych kart kontrolnych, także możecie z nich skorzystać. 


Tutaj zdecydowanie ulubiony kształt mojego Stasia i Basi. 


Karty kontrolne mojego wykonania. Służą jako wzór i metodę sprawdzenia swojego ułożenia. Od lewej układanie w celu uzyskania liczby 10, następnie piramida (karta odrobinę utrudniona tzn. kolory są widoczne wyłącznie na obramowaniu kół) oraz labirynt.


Stasio realizuje także własne pomysły np. układanie długiego węża od 1 koralka do 10. Kulkowa piramida niezwykle współgra z zainteresowaniami mojego 4latka, chociaż dwulatka usilnie naśladuje brata i jest także w stanie ułożyć piramidę. Jeśli dysponujecie odrobiną wolnego czasu i chęcią zachęcam do stworzenia takiej pomocy edukacyjnej dla swoich dzieci.

4 listopada 2013

szorstkie cyfry (przedszkolaki)

Poznawanie i utrwalanie zapisu cyfr jest dla dzieci interesujące. Wszak spotykają się z nimi na każdym kroku, w windzie, na blokach i domach, dworcach, przystankach autobusowych itd. Cyfry, liczby otaczają dzieci. Przychodzi moment, w którym warto uporządkować te obrazy. Ja zdecydowałam się na zaprezentowanie moim dzieciom, szczególnie starszemu, szorstkich cyfr Montessori. Materiał do tego celu planowałam wykonać sama ale jest w Polsce drobny, rodzinny warsztat, który wykonuje tego typu materiały za niewielkie pieniądze. Wprawdzie nie w drewnie (jakbym sobie to wymarzyła) ale na naprawdę grubej tekturze i bardzo precyzyjnie. Dlatego SZORSTKIE CYFRY zakupiłam, ponieważ  jestem bardzo zadowolona postanawiam polecić i zaprezentować, jeśli będziecie szukali kontaktu do osób, które wykonały te cyfry to skontaktujcie się ze mną bo chwilowo ich strona internetowa (www.WarsztatMontessori.pl) nie działa (podam wtedy namiary  na allegro).

Dla chętnych:) By je przygotować
Potrzebujecie:
- grubą tekturę (zieloną, niebieską lub papier do jej oklejenia) lub deski w rozmiarach prostokąta 12x8cm (10 szutk) i jedną 12x16 i wówczas konieczna będzie farba zielona i niebieska do ich pomalowania
- wycięte z papieru ściernego cyfry od 0 do 10


Zabawa polega na prezentowaniu dziecku materiału za pomocą tzw. lekcji trójstopniowej. Tak naprawdę pracujemy tym sposobem wielokrotnie jako rodzice i nauczyciele, niekoniecznie świadomi jej stosowania. Metoda polega na 3 krokach: prezentacji materiału czyli wyciągnięciem tabliczki i nazwaniu cyfry w trakcie przejeżdżania palcem po jej wizerunku na tabliczce (w taki sposób jak prawidłowo piszemy cyfrę), po czym przekazujemy tabliczkę dziecku i ono dotyka cyfry. Podobno optymalną ilością prezentowanego materiału to trzy przedmioty i faktycznie u nas się to sprawdza. Kolejny etap to identyfikacja czyli w tym przypadku prosimy dziecko, by wskazało gdzie jest 2, gdzie jest 3, a gdzie 1. Trzeci etap to produkcja czyli pokazując na tabliczkę pytamy, jaka to cyfra. Metoda jest świetna i ja wykorzystywałam ją wielokrotnie przy pracy nad poznawaniem liter. Postanowiłam opisać tą metodę bo myślę, że chociaż na pewno znajdziecie naprawdę fachowo i dokładnie wyjaśnioną to warto wiedzieć, że w ogóle istnieje.f


Maria Montessori bardzo wielką uwagę przykładała do poznawania świata i zdobywania wiedzy przez dzieci przez wiele zmysłów. Szorstkie cyfry są wspaniałą ku temu okazją:) Mój syn ostatnio jest bardzo na "nie" ale tabliczki służą nam za każdym razem do pokazywania o jakiej cyfrze mówimy, jak ona wygląda, ile palców jest u jednej ręki a ile u dwóch itd. Jeśli przekonuje Was taki sposób poznawania świata matematyki zapraszam już wkrótce po więcej:) 

28 października 2013

Spinaczowy koszyk (1,5 - 3,5 r.ż)

Szybka i prosta propozycja dla dzieci w wieku półtora roku. Postanawiam do postów dopisywać orientacyjny wiek dziecka.

Potrzebujecie
- koszyk wiklinowy lub miska
- paczka dobrej jakości spinaczy do prania

To zabawa podpatrzona lata temu w przedszkolu Montessori i z zapałem praktykowana przeze mnie u dzieciaków. Moje także to bardzo lubią:) Zabawa polega na przypinaniu spinaczy na brzeg koszyka czy miski. Nie jest to dla małej ręki takie proste, niesamowicie ćwiczy chwyt pęsetkowy. Oczywiście zdarzyło się mojej córce uszczypnąć palca do krwi:) ale zdarzyło się to tylko raz i od tej pory opanowała umiejętność bardzo dobrze:)
Naprawdę polecam:)


Jutro dodam nowe zdjęcie ponieważ taki koszyk zdecydowanie nie nadaje się do tej zabawy bo jego rączka blokuje dostęp do spinaczy, najlepszy jest szeroki z rączką albo otwarta miska. Cóż chciałam zaoszczędzić miejsce ale nie sprawdza się to:) Na szczęście moja córka znalazła i na to sposób, wysypuje wszystkie spinacze i potem je przypina:) Także nie ma tego złego:)

Tęczowa gwiazda optymizmu ( 3+)

Obcowanie z kolorami, szczególnie w zestawieniu tęczy napawa po prostu optymizmem. Ponieważ w życiu mojego Stasia bywają różne dni, w momencie bezsilności stworzyłam pomysł, który nazwaliśmy tęczową gwiazdą. Wymaga trochę wysiłku ze strony rodzica ale moje dzieci przez godzinę były bardzo zadowolone i sama zabawa dała sporo radości i uspokojenie trudnych emocji dla mojego czterolatka.

Potrzebujecie:
- dużą kartkę białego papieru z narysowanym kołem, podzielonym na 8 części
- 64 prostokąty wycięte z kolorowego papieru (po 8 z każdego koloru tęczy lub zbliżone), ja zamiast wyciętych prostokątów wykorzystałam okazyjnie zakupione deseczki w różnych kolorach
- farby lub kredki



Na początku razem z dzieckiem układacie przy każdej części koła jeden z prostokątów, każdy innego koloru i malujecie każdą część na kolor, który przedstawia prostokąt. Ja polecam pędzel i farby, na takie szybkie prace najlepsze są akwarele, natomiast dzieci uwielbiają obcowanie z pędzlem. My wykorzystaliśmy moje kredki akwarelowe, które po nałożeniu na papier rozmazujemy pędzlami, to "czary mary" wzbudziło prawdziwą radość. Taka zabawa to zawsze okazja do porozmawiania o ulubionych kolorach, o tym, jak powstają, które są podstawowe, który jest radosny, który odzwierciedla takie, a nie inne emocje lub do zwyczajnej ciszy pozbawionej komentarzy (Jak powiada moja przyjaciółka "cisza pracuje":). Ułożenie kolorów pozostaw dziecku, niech tworzy tą zabawę i angażuje się w nią całym sobą. Gdy praca będzie gotowa spójrzcie na nią z góry (najlepiej bawić się na ziemi). To moment na rozbudowanie tęczowej gwiazdy, czyli prostokąty w ruch i dzieci budują swoją gwiazdę dopasowując te same kolory do namalowanych. Jednak nie jest to konieczne, można zastosować przesunięcie o jeden kolor. Układanie prostokątów w równych liniach lub tworzenie zawijasów, mieszanie kolorów, liczy się efekt estetyczny, możemy pomagać poddawać pomysły lub zostawić całość inwencji dziecka.


Miłej zabawy:)