Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa kreatywna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa kreatywna. Pokaż wszystkie posty

29 maja 2014

tęczowe koło ze spinaczami

Przedstawiam Wam przygotowane przeze mnie ostatnio tęczowe koło. Kawałek tektury podzielony na 12 części, w której każda oblepiona jest innym kolorem kolorowego papieru. Do tego 12 spinaczy, które także reprezentują te same kolory. Zadanie nie wymaga tłumaczenia: poprzypinaj spinacze według pasujących kolorów.

Sama zabawa była wymyślona dla Basi, by ta utrwaliła sobie nazwy kolorów ale spodobała się bardzo Stasiowi i wspólnie działali, dzięki czemu Basia już nie myli fioletowego i różowego bo starszy brat cierpliwie tłumaczył i przypominał.



Dodatkowo Basia przypinała spinacze lewą ręką bo prawą trzymała koło,co wymagało od niej sporo wysiłku.





28 maja 2014

drewniane miasteczko

Nie przestaję cieszyć się możliwościami, jakie daje mi mój mąż ze swoją piłą do cięcia drewna:) Tak oto powstało jego i moimi rękami małe miasteczko dla naszych dzieci. Zabawka prosta, sporo malowania ale jest naprawdę bardzo lubiana przez nasze dzieci. Planujemy ją stopniowo rozwijać ale dzisiaj tylko mała prezentacja:) To po prostu małe domki wycięte z drewna dębowego z wymalowanymi oknami, drzwiami, zegarami, okiennicami. W przygotowaniu drzewa:)





28 stycznia 2014

pajęczyna

Wiem, że większość z Was posiada w domu motek wełny. Ja swój pierwszy dałam mojemu synowi, gdy miał może rok i nie przypuszczałam, że około roku później stworzy zabawę, która będzie mu towarzyszyła przez kolejne lata, która nauczy go wiązania węzełka, której sprzątnie jest trudne i straszne ale efekty są zabawne i piękne:) Córka na razie naśladuje brata ale czekam, co ona stworzy wykorzystując te długie "sznureczki":)

Potrzebujecie:)


A potem tylko i wyłącznie kreacji Waszych pociech:) Mój syn zaczepia motki o wszelkie możliwe przedmioty w pokoju, a potem po prostu "tka pajęczynę". Najpiękniejsza w życiu wyszła mu gdy zrobił ją pomiędzy nogami stołu, dzisiaj jednak powstała w pokoju.  U nas w roli pożeraczy wystąpiły pająki, a ...



... w roli ofiary plastikowa mucha:)


Dla nas pajęczyna to co najmniej 40 minut wesołej zabawy:) Potem ofiarą pajęczyny staje się młodsza siostra lub ja;)

27 stycznia 2014

woda i kolory

Dzieciaki mocno przeziębione więc postanowiliśmy zostać w domu by nie okazało się, że za chwilę jednak rozłożymy się dokumentnie. Chyba też trzeba nam odreagować trochę stresów z ubiegłego tygodnia:) Na stres najlepsze są radosne kolory i woda:) Ponieważ chorzy na basen nie pójdziemy to wybraliśmy inną opcję.

Jeśli macie ochotę zorganizować trochę rozrywki dzieciakom potrzeba Wam jedynie:
- kilku małych słoików lub pojemników na wodę (wszelkie możliwe kształty)
- dzbanka wody
- łyżeczek, zakraplaczy bądź pipet (w zależności od wieku i możliwości dzieci)
- spożywczych barwników (wystarczą trzy podstawowe kolory: my mieliśmy żółty, niebieski i czerwony)
- polecam tackę
- dodatkowo pojemnik na kostki do lodu

Zabawa:) To tworzenie kolorów z możliwością notowania (posługując się kredkami), jakie dwa kolory tworzą jaki itd. Ale to także niezwykłe ćwiczenie rąk (używanie zakraplacza, pipety, łyżeczek). My stworzyliśmy także kolorowe kostki lodu. Poniżej pełen zapis fotograficzny naszych poczynań:) Dzieci były zdecydowanie zadowolone:)








"Mamo spójrz jakie kolory udało nam się stworzyć":) Fantastyczna zabawa:) Dużo radości dla dzieci:)

14 stycznia 2014

mamo tato zrób to sam:)

Czas przedświąteczny upłynął nam pod znakiem tworzenia zabawek drewnianych, których miniprodukcję rozpoczęliśmy dzięki nabytkowi mojego męża. W każdym razie piła zdecydowanie pomaga nam w realizacji naszych (szczególnie moich) planów na tworzenie zabawek i materiałów edukacyjnych dla dzieci. Brak nam czasu ale powoli będziemy prezentować efekty:)
Pierwszy to skrzynka z drzwiczkami o różnych sposobach zamykania (zasuwka, łańcuszek, kłódka itd.). Efekt pracy mojego męża a pomysłu, który podpatrzyłam w przedszkolu Montessori :) Ponieważ skrzynka jest duża służy teraz jako sejf ale ćwiczenie dzieciaków w otwieraniu tych różnych rodzajów zamknięć jest świetne i zabawne. Być może skrzynka zostanie pomalowania ale jeśli znajdę na to czas:) Polecam wykonanie nieco mniejszej niż my to zrobiliśmy:)


Na koniec kilka naszych tworów, większość gotowych została rozdana na prezenty więc tylko część naszej pracy:) Zdjęć poprzednich znaleźć nie mogę z powodu zmiany komputera:) Pozostaje to co jest:) Myślę, że dzieci zapamiętują przedmioty, które wykonujemy dla nich własnoręcznie:)



2 grudnia 2013

skarbonka w małych rękach (1,5+)

Kolejny pomysł na zabawę, którą po prostu można szybko zorganizować w domu w razie nudy, czy deszczowego popołudnia.

Potrzebujecie:
- skarbonki lub słoika (w którego wieczku zrobicie podłużną dziurę)
- monety lub żetony (dla tych, którzy boją się zarazków, ja się nie boję)


Zabawa banalna, znów ćwiczenie motoryki małej, mam nadzieję, że może przynieść po prostu trochę radości:) polecam:)

zakrętki, zakrętki

Od jakiegoś czasu gromadzimy zakrętki różnorakie. Uzbierał się słoik i gdy gotuję Basia wymyśla z nich takie twory i zastosowania, że aż uśmiecham się sama do siebie:)Planuje zebrać ich pudło i myślę, że wtedy dopiero zaczniemy szał:) Dlatego nie wyrzucaj nakrętek:) Za chwilę gdy w domu zabraknie miejsca dzieci będą się bawić nimi na balkonie:) Na razie są one segregowane kształtami i kolorami, przesypywane, układane jedne na drugich, kręcone, a jak wymyślimy kolejne zastosowania to dorzucimy fotki:)


Kolejne pomysły to jajka niespodzianki, zawsze je wyrzucałam ale od jakiegoś czasu zostawiam w jednym miejscu w ten sposób Basia stworzyła grzechotki:) Może gromadzę śmieci ale to lekcja stara jak świat, że sznurek i zakrętka potrafią bawić lepiej niż zabawki.

29 listopada 2013

na straganie:) czyli krótka lekcja o warzywach

Ponieważ w środy naszym domu pojawia się grupa dzieci dwujęzycznych postanowiłam z maluchami poznać i ubogacić wiedzę o warzywach. Skserowałam rysunki warzyw z bardzo estetycznej książki Basi i ponaklejałam na kartoniki, a także zakupiłam trochę warzyw:) Basia zawstydzona grupą nie chciała uczestniczyć w ich przyporządkowaniu ale gdy zostaliśmy sami z ochotą podjęła wyzwanie:) poznawanie zdecydowanie przez wiele zmysłów:) Poznawanie zapachu, wielkości, ciężaru, słownictwa (ośmieliłam się nazywać je w dwóch językach:) a potem smakowanie:) Stasiu dostał natomiast lekcje o tym, czym są warzywa i jakie są ich rodzaje i nawiązała się dyskusja o tym, czy pomidor jest owocem, czy warzywem:)





Zabawa u nas polegała na dopasowaniu do kartonika odpowiedniego warzywa i nazwaniu go, oczywiście w przypadku Basi:) Starsze dzieci mogą klasyfikować warzywa na kapustne, cebulowe, liściowe, korzeniowe itd... To wymaga jednak sporego przygotowania i u nas odbyło się bez tego elementu:) Za to przypomnieliśmy sobie wiersz "Na straganie":) Swoją drogą to był mój ulubiony wiersz dzieciństwa:) 

19 listopada 2013

szmerowe butelki

Wielokrotnie widziałam wśród materiałów montessori szmerowe walce:) Zawsze też uważałam, że nie stymuluje znacząco zmysłu słuchu u moich pociech:) Jakoś nie słuchamy za dużo muzyki, śpiewamy ale lubimy w domu ciszę. Staszek wprost napomina się o wyłącznie radia i akcentuje potrzebę spokoju. Dlatego pomyślałam, że stworzenie czegoś, co można nasłuchiwać w ciszy przyda się moim maluchom:) Jeśli macie ochotę zapraszam.

Potrzebujecie:
- 8 małych butelek plastikowych zakręcanych z zakrętką (ja wykorzystałam takie po jogurcie)
- ryż, makaron, zapałki, fasolę lub groch (lub inne przedmioty wywołujące różne rodzaje szmerów)
- 4 pary różnokolorowych naklejanych kropek
- tackę lub pudełko do przechowywania zabawki

Stworzenie zabawki polega na stworzeniu 4 par (więcej lub mniej) różnie szeleszczących butelek.  Ja dobierając materiały starałam się stworzyć możliwie zróżnicowane dźwięki.


Pod butelkami przyklejamy kolorowe kropki, w imię logicznej zasady: te same dźwięki te same kolory kropek. Ma to na celu możliwość samokontroli wykonanego zadania, czyli dobrania buteleczek wydających te same dźwięki.



Zadbałam o precyzyjny podział wkładu do butelek by wydawane dźwięki były faktycznie takie same, a wypełnienie moich buteleczek wyglądało następująco.


Powiem szczerze, że przez choroby moich pociech nie nacieszyliśmy się jeszcze wykonanym materiałem ale został po raz pierwszy pooglądany. Zrobienie przy tym zajęciu logicznego i ostrego zdjęcia graniczyło z cudem bo ciągle podskakiwali i ruszali rękami,  to jedno to drugie:) Dlatego postanowiłam dołączyć to, co mam:) Było trochę radości ale dla Stasia materiał chyba nieco za łatwy:) Utrudnię i dorzucę nowe buteleczki:) Z uwagi na doświadczenia domowe polecam taką zabawę dla dzieci w wieku 2-3,5 roku:) Albo utrudnioną wersję dla starszych:) 


Udanej zabawy:)

10 listopada 2013

kulkowa piramida (przedszkolaki)

W końcu udało mi się dokończyć "kulkową piramidę", jak nazywamy ją z moimi dziećmi. Inspirację zaczerpnęłam z bloga http://wczesnaedukacjaantkaikuby.blogspot.fr/2011/09/tutorial-kolorowe-schodki-montessori.html. Na stronie tej jest bardzo szczegółowa instrukcja jej wykonania, zresztą blog pełen pomysłów edukacyjnych i ich realizacji. Ja całość wykonałam sama, łącznie z kartami kontrolnymi. Materiał cieszy się ogromnym powodzeniem wśród moich dzieci. Na początek zdjęcia.


Wykonałam dwa zestawy więc nim stworzyłam karty kontrolne jeden zestaw służył jako prezentacje tego, co możemy ułożyć i stworzyć. Potem zmobilizowałam siły i je zrobiłam. Na blogu, którego adres podałam powyżej znajdują się linki do ściągnięcia gotowych kart kontrolnych, także możecie z nich skorzystać. 


Tutaj zdecydowanie ulubiony kształt mojego Stasia i Basi. 


Karty kontrolne mojego wykonania. Służą jako wzór i metodę sprawdzenia swojego ułożenia. Od lewej układanie w celu uzyskania liczby 10, następnie piramida (karta odrobinę utrudniona tzn. kolory są widoczne wyłącznie na obramowaniu kół) oraz labirynt.


Stasio realizuje także własne pomysły np. układanie długiego węża od 1 koralka do 10. Kulkowa piramida niezwykle współgra z zainteresowaniami mojego 4latka, chociaż dwulatka usilnie naśladuje brata i jest także w stanie ułożyć piramidę. Jeśli dysponujecie odrobiną wolnego czasu i chęcią zachęcam do stworzenia takiej pomocy edukacyjnej dla swoich dzieci.

4 listopada 2013

szorstkie cyfry (przedszkolaki)

Poznawanie i utrwalanie zapisu cyfr jest dla dzieci interesujące. Wszak spotykają się z nimi na każdym kroku, w windzie, na blokach i domach, dworcach, przystankach autobusowych itd. Cyfry, liczby otaczają dzieci. Przychodzi moment, w którym warto uporządkować te obrazy. Ja zdecydowałam się na zaprezentowanie moim dzieciom, szczególnie starszemu, szorstkich cyfr Montessori. Materiał do tego celu planowałam wykonać sama ale jest w Polsce drobny, rodzinny warsztat, który wykonuje tego typu materiały za niewielkie pieniądze. Wprawdzie nie w drewnie (jakbym sobie to wymarzyła) ale na naprawdę grubej tekturze i bardzo precyzyjnie. Dlatego SZORSTKIE CYFRY zakupiłam, ponieważ  jestem bardzo zadowolona postanawiam polecić i zaprezentować, jeśli będziecie szukali kontaktu do osób, które wykonały te cyfry to skontaktujcie się ze mną bo chwilowo ich strona internetowa (www.WarsztatMontessori.pl) nie działa (podam wtedy namiary  na allegro).

Dla chętnych:) By je przygotować
Potrzebujecie:
- grubą tekturę (zieloną, niebieską lub papier do jej oklejenia) lub deski w rozmiarach prostokąta 12x8cm (10 szutk) i jedną 12x16 i wówczas konieczna będzie farba zielona i niebieska do ich pomalowania
- wycięte z papieru ściernego cyfry od 0 do 10


Zabawa polega na prezentowaniu dziecku materiału za pomocą tzw. lekcji trójstopniowej. Tak naprawdę pracujemy tym sposobem wielokrotnie jako rodzice i nauczyciele, niekoniecznie świadomi jej stosowania. Metoda polega na 3 krokach: prezentacji materiału czyli wyciągnięciem tabliczki i nazwaniu cyfry w trakcie przejeżdżania palcem po jej wizerunku na tabliczce (w taki sposób jak prawidłowo piszemy cyfrę), po czym przekazujemy tabliczkę dziecku i ono dotyka cyfry. Podobno optymalną ilością prezentowanego materiału to trzy przedmioty i faktycznie u nas się to sprawdza. Kolejny etap to identyfikacja czyli w tym przypadku prosimy dziecko, by wskazało gdzie jest 2, gdzie jest 3, a gdzie 1. Trzeci etap to produkcja czyli pokazując na tabliczkę pytamy, jaka to cyfra. Metoda jest świetna i ja wykorzystywałam ją wielokrotnie przy pracy nad poznawaniem liter. Postanowiłam opisać tą metodę bo myślę, że chociaż na pewno znajdziecie naprawdę fachowo i dokładnie wyjaśnioną to warto wiedzieć, że w ogóle istnieje.f


Maria Montessori bardzo wielką uwagę przykładała do poznawania świata i zdobywania wiedzy przez dzieci przez wiele zmysłów. Szorstkie cyfry są wspaniałą ku temu okazją:) Mój syn ostatnio jest bardzo na "nie" ale tabliczki służą nam za każdym razem do pokazywania o jakiej cyfrze mówimy, jak ona wygląda, ile palców jest u jednej ręki a ile u dwóch itd. Jeśli przekonuje Was taki sposób poznawania świata matematyki zapraszam już wkrótce po więcej:) 

Świat cyfr od 1 do 10 (przedszkolaki)

Chciałabym przedstawić wszystkim pragnącym wprowadzić swoich przedszkolaków w inspirujący świat cyfr i pojęcia ilości. Od jakiegoś czasu gromadzę materiały i małymi krokami pracuję z moim synem. Inspiracji szukałam zarówno w internecie, jak i książkach, wszelkie strony i tytuły przedstawię pod koniec wpisu. Ponieważ materiały Montessori są drogie, trudno dostępne i zajmują sporo miejsca zdecydowałam się na wykonanie z kartonu odpowiedników czerwono- niebieskich belek montessori. Chociaż ciągle rozważam ich zakup:)

1.Przygotowanie materiału do pracy
W celu wykonania tego materiału potrzebujecie:
- karton czerwony i niebieski
- klej (mocny najlepiej uhu), nożyczki, linijka
- godzinę czasu :)
materiały dodatkowe
- wydrukowane kartoniki z cyframi od 0 do 10
- kamyki lub guziki lub żetony

Wycinacie 30 prostokątów czerwonych i 25 niebieskich, ja przycinałam rozmiar 4cm długości na 3 cm szerokości, dodając do długości po pół centymetra na sklejenie. Sklejamy prostokąty według rysunku poniżej.


2. Propozycje aktywności
- Tak przygotowany materiał prezentujemy dziecku w formie rozsypanej. Prosimy, by dziecko ułożyło schody od najmniejszego, do największego, my z moim synem budowaliśmy kaskadę:)


- Gdy układanie schodów nie sprawia kłopotu możemy porozmawiać o ilościach, która belka jest najmniejsza, która największa, by potem przejść do prezentowania dziecku, że jedna czerwona belka to jeden, dwie to dwie itd. Na początku można zacząć od nazwania  tylko kilku belek, nie wszystkich. Jeśli jednak dziecko jest zainteresowane nazywamy wszystkie ilości. Następnie prosimy dziecko by pokazało, gdzie jest jeden, gdzie dwa, gdzie trzy itd. Na dalszych etapach pracy, można prosić dziecko by samo nazywało ilości.

- Kolejna aktywność z belkami z dodatkowym materiałem (guzikami, kamykami, żetonami itp.) Polega na ułożeniu takiej ilości przedmiotów obok belki, jaką prezentuje. My z zapałem używaliśmy kamieni.

- Następny etap to dodanie do belek wydrukowanych na kartonach cyfr. Na początku tylko je układamy, by dziecko powoli oswajało się z ich wyglądem i nauczyło się kojarzyć zapis ilości z jej odzwierciedleniem belki. Przy tym ćwiczeniu do belki, zapisu cyfry prosimy dziecko, by ułożyło odpowiadającą ilość żetonów (guzików, kamyków).



- Opanowanie kolejnych umiejętności i wyglądu cyfr pozwala na ćwiczenie gdy już do samych kartoników z cyframi dziecko dopasowuje odpowiednią ilość żetonów.

Oczywiście to, co przedstawiam w tutejszym poście jest ogólnym zarysem i procesem. Bynajmniej nie jest to pomysł na jedną zabawę jednego dnia.  Nie robimy wszystkich rzeczy na raz, materiał może nam służyć przez jakiś czas i możemy go uzupełniać, powracać do niego itd. Kolejne zadania możemy modyfikować i dopasowywać do opanowanych umiejętności przez dziecko. Oczywiście warunkiem sukcesu jest propozycja a nie mus:) Szczerze powiem, że mój syn chwilowo odwrócił się od tego typu zabaw i nie mam zamiaru naciskać. Natomiast początkowo zabawy z belkami przynosiły naprawdę sporo radości i Staś szedł jak burza:) Widocznie potrzebuje odpoczynku. Dalsze posty będą prezentowały kolejne pomysły na rozwój rozumienia liczby, a także pierwsze ćwiczenia dodawania, odejmowania, a także utrwalanie zapisu cyfr.
Do stworzenia belek zainspirowała mnie książka Maji Pitamic "Activites d'apres la pedagogiee Montessori". Widziałam ją także w wydaniu polskim  pod tytułem "Naucz mnie samodzielności". Polecam.

Przesypywanie- to co dzieci naprawdę lubią (1,5 r.ż)

Proponuje kolejny mały zestaw do przesypywania i aktywnej zabawy maluchów w wieku około półtora, dwóch lat  (ja rozpoczęłam gdy moja córka miała ponad rok). Zachęcam do uruchomienia wszelkich pomysłów na modyfikację zabawy, jej wzbogacenie lub uproszczenie, czyli dopasowanie do wieku i możliwości własnego dziecka. Jako rodzice najlepiej potrafimy ocenić możliwości naszych pociech. Stawiajmy im jednak zawsze odrobinę trudniejsze zadania bo to prowadzi do rozwoju.

Potrzebujecie:
- tackę
- kasza lub ryż
- lejek
- łyżeczka
- miseczka większa
- miska mniejsza lub słoik
- mały dzbanuszek


Tacka jest dla dziecka pewną ramą zabawy. Przesypywanie w różny sposób i w różnych kombinacjach ziaren ryżu, czy kaszy ma przebiegać w sposób, który sprawi, że ziarna nie opuszczą pojemników, a jeśli jednak się tak stanie to zatrzyma je tacka, z której z łatwością je zbierzemy. Nie chodzi tylko o to, że unikamy bałaganu, chodzi o ramy, które porządkują też najbliższą przestrzeń dziecka,jego najbliższe otoczenie. Porządek daje poczucie bezpieczeństwa. Ach i nie myślcie tylko, że kilka ziarenek kaszy nie przykleiło się do moich skarpet;)
Bardzo ważnym elementem jest dzbanuszek, u młodszych dzieci zabawę można rozpocząć wyłącznie od dwóch dzbanuszków lub dzbanuszka i kubka lub dwóch misek i łyżeczki. Sypkie ziarna z łatwością przesypują się przez wyprofilowany czubek. W przypadku dwóch misek towarzyszy zabawie łyżka i przekładanie ziaren z jednej do drugiej lub łączenie dwóch rodzajów ziaren np. białego ryżu i brązowej kaszy gryczanej.



Mój zestaw bardziej rozbudowany ponieważ te podstawowe Basia już wiele razy wykorzystywała do zabawy, a dzisiaj chciałam dołożyć do zabawy lejek. Powiem szczerze, że do tej pory nie zdarzyło mi się poznać dziecka, które nie lubiłoby tego typu zabawy. Korzyści płynące z tych zabaw są niezwykłe i zwiększające motorykę małą i samodzielność dziecka. Naprawdę polecam taki rodzaj aktywności.



Udanej zabawy!

30 października 2013

miska pełna kulek ( 7 miesięcy +)

Moja kolejna propozycja dla dzieciaków w grupie od 7 miesiąca życia to miska z różnymi przedmiotami  w zbliżonym kształcie, z uwagi na dostępne środki wybrałam kule:)

Potrzebujecie (traktujcie ten spis jedynie orientacyjnie)
- koszyk lub miska
- piłki wszelkie rodzaju, ja mam jedną miękką , jedną gumową, dwie grzechoczące
- jabłko
- orzechy
- kamień otoczak
- plastikowe kulki  itd...


To kolejny przykład zabawy do swobodnego eksplorowania i poznawania faktur, kształtów. Prosta i działająca na wiele zmysłów zabawa przeznaczona dla dzieci w wieku od 7 miesiąca. Oczywiście możemy zachęcić do poznania zawartości miski, czy koszyka prezentując dziecku kulki, opowiadając o nich, tocząc je, dotykając, uderzając jedną o drugą itp. Udanej zabawy. 

28 października 2013

Mini morze i żaglówki (3 r.ż +)

Proponuje zabawę dla dzieci od 3 roku życia które polega na stworzeniu miniaturowego morza, z pływającymi żaglówkami wykonanymi samodzielnie przez dzieciaki. Zabawa pomaga mi zachęcić syna do dmuchania lekkiego, mocnego, równomiernego, przerywanego (ćwiczenie logopedyczne)  ale również pokazuje jak siła wiatru wpływa na ruch żaglówki (w sporym uproszczeniu ale zawsze) :)

Potrzebujecie
- łupinki z orzecha włoskiego (polecam naprawdę wyschnięte)
- kilka małych kawałów modeliny
- wykałaczki
- trójkąty z papieru lub liście na żagle (polecam liście bo te są zdecydowanie bardziej wodoodporne niż papier)
- miska lub głębsza tacka
- opcjonalnie (wersja wymyślona przez mojego syna) kamienie do stworzenia kamienistego brzegu morza lub skał

Do łupinki orzecha wkładamy modelinę ( nie my a dzieciaki) wbijamy w nią wykałaczkę i mocujemy żagiel jak na załączonym zdjęciu. Do miski wlewamy wodę, dzieci formują skały z kamieni. Następuje wielkie wodowanie:) I do zabawy:) Można w nie dmuchać, tak by nie zatopić, można je rozbijać o skały albo specjalnie zatapiać:) U nas każda zabawa, w której bierze udział woda kończy się sukcesem:)




Ponieważ to już kolejny raz jak bawimy się w ten sposób dzisiaj Stasio nadał zabawie zupełni inny charakter:) Mianowicie bawiliśmy się w "teatr" woda i kamienie były morzem i kamienistym brzegiem, rolę nas jako poszukiwaczy skarbów odgrywały laleczki playmobil. Ja nie ingerowałam, pomijając uśmiech i podziwianie pomysłów i wyobraźni moich pociech. Młodsza non stop czyściła i wycierała zabawki i stół:)


Mocno świecąca lampa była słońcem oczywiście:) Udanej zabawy i jej wszelkich modyfikacji!!!!